poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Soulfly - Soulfly



SOULFLY to jedna z tych kapel, która wywarła na mojej skromnej osobie wielkie wrażenie i po dwunastu latach dalej mnie tak samo porusza. Max Cavalera odszedł z zespołu SEPULTURA w okresie ich największej popularności i rozwoju muzycznego, w celu założenie własnego projektu, którym jest właśnie SOULFLY. Płyta prezentowana tutaj przeze mnie jest ich pierwszym wydawnictwem, która kontynuuje wątki muzyczne zapoczątkowane na ROOTS - ostatnim wydawnictwie zespołu SEPULTURA nagranym wraz z Maxem. ROOTS było genialnym zderzeniem trashu punka i hard corea z rdzenną muzyką brazylijską. Na SOULFLY wszystkie te wątki skondensowane zostały do bardzo brutalnego i intensywnego plemiennego noise. Potężne ściany gitar naszpikowane niesamowitą energią i mocą, wzmocnione są bulgoczącym basem i rewelacyjnymi partiami perkusji. Do tego dochodzi wokal Maxa o rewolucyjnej ekspresji i mnóstwo motywów zaczerpniętych z rdzennej muzyki brazylijskich plemion. Płyta jest bardzo energetyczna i plastyczna tworząc perfekcyjną podróż po najbardziej dzikich rejonach amazońskiej dżungli i biednych, zapomnianych przez boga dzielnicach Brazylii ( takie mniej więcej mam wrażenia przy przesłuchiwaniu tego krążka ;)). Polecam naprawdę warto!!!




niedziela, 18 kwietnia 2010

Greymachine - Disconnected


Na taką płytę czekałem bardzo, ale to bardzo długo ze strony jednego z moich faworytów muzycznych, a mianowicie Justina Broadricka. W końcu po długim okresie dość łagodnego grania w swojej kapeli JESU połączył siły z Aaronem Turnerem z zespołu ISIS i udowodnił nam że w estetyce muzyki ekstremalnej jest jednym z najlepszych. DISCONNECTED nie jest płytą dla ludzi o słabych nerwach i nazbyt wrażliwych. Ta muzyka to rzeznia totalna bez żadnych kompromisów. DISCONNECTED to kapitalne zderzenie brutalnych gitarowych riffów z szaleństwem wykręconej elektroniki. Kolesie z GREYMACHINE połączyli wszystko to czym byli przesiąknięci muzycznie -  drone, industrial, noise, metal i ambient - a następnie podkręcili to do totalnego ekstremum. Ta muzyka jest tak bogato i inteligentnie zaaranżowana że trzeba naprawdę kilkunastu przesłuchań żeby ogarnąć wszystkie dzwięki. Wszystkie żywe instrumenty są  bardzo mocno zniekształcone, jednocześnie zachowując swój ciężar i ubarwione są tonami ciężkich elektronicznych brzmień o maksymalnej sile rażenia. Ta płyta jest jak soundtrack do naszego współczesnego świata - coraz bardziej zmierzającego w stronę niekontrolowanej destrukcji i jakiegokolwiek poszanowania dla praw przyrody. Mechaniczna, odrażająca, zniekształcona jak obraz współczesnego społeczeństwa i pozbawiona jakiejkolwiek nadziei na lepsze jutro. Wystarczy spojrzeć na okładkę. Polecam - jak dla mnie to jedna z najoryginalniejszych płyt w całej historii muzyki. Dzieło genialne, mimo że bardzo trudne w odbiorze!!! 


niedziela, 11 kwietnia 2010

Sea Of Deprivation - Catharsis In Disharmony


SEA OF DEPRIVATION to nieistniejąca kapela z Arizony w USA. Zespół rozpadł się po nagraniu jednej, lecz jakże znakomitej płyty. Przy każdym przesłuchiwaniu tego krążka nasuwa mi na myśl  inna załoga ze sceny niezależnej, a mianowicie DYSTOPIA. Muzyka, samo podejście do jej tworzenia oraz klimat i energia jest bardzo podobna do wyżej wymienionej kapeli, ale jednocześnie panowie z SEA OF DEPRIVATION  zachowują swój własny charakter i sporą dawkę oryginalności. CATHARSIS IN DISHARMONY naładowana jest potężną dawką emocji - od rozpaczy i zwątpienia aż po totalną destrukcję i niekontrolowane szaleństwo. Słuchając tego wyziewu niejednokrotnie miałem wrażenie że obcuje z jednostkami na skraju załamania nerwowego ze skłonnościami samobójczymi. Zresztą krążyły informacje że prawdopodobnie wokalista tej kapeli popełnił samobójstwo kilka dni po wydaniu płyty :(. CATHARSIS IN DISHARMONY to wyjątkowo brutalna, mroczna, brudna i schizofreniczna rozpierducha poskładana z takich stylów jak: sludge, grind core i crust, penetrująca nihilistyczno - mizantropijne rejony ludzkiej egzystencji. Polecam!!!



sobota, 3 kwietnia 2010

Axegrinder - Rise Of The Serpent Men



AXEGRINDER zna chyba każdy kto interesuje się muzyką niezależną, lub chociaż przynajmniej o tej kapeli słyszał. Jeden z ważniejszych i najbardziej zasłużonych zespołów tej sceny - po prostu klasyka. Płyta RISE OF THE SERPENT MEN to ich jedyna długogrająca płyta, która została wydana w 1989 roku. Muzyka zawarta na tym krążku to wyjątkowo brudna i obleśna mikstura crust punka i trash metalu na rewelacyjnym poziomie. Mimo dwóch dekad płyta miażdży swoją energią i klimatem.  Trzeba znać!!!